Szukaj

Kalendarz

    Grudzień 2014
    P W Ś C P S N
    « kwi    
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
    293031  

Wypięknieć!!!

    Dbałość o zdrowie wiosną jest bardzo ważna. Organizm po zimie jest osłabiony. Z jednej strony potrzeba mu jak największej ilości promieni słonecznych, z drugiej szybka zmiana garderoby może zaowocować przewianiem, czy lekkim zaziębieniem. Istotne jest zatem zadbanie o odpowiednią dietę i zdrowie w tym szczególnym czasie. Przede wszystkim, warto zainwestować w dobre suplementy diety. Bomby multiwitaminowe pod postacią tabletek, które zawierają dużą porcję witaminy C, A+E, magnezu, błonnika, beta karotenu, skrzypu i pokrzywy, nie tylko wzmacniają odporność, ale poprawiają również wygląd skóry, włosów i paznokci. Kuracja powinna trwać jednak co najmniej kilka miesięcy. Wiele osób, nie widząc efektów poddaje się po miesiącu, twierdząc, że suplementy nie pomagają. Badania wskazują jednak, że najlepsze efekty widać dopiero po dwóch, trzech miesiącach. Należy zatem uzbroić się w cierpliwość i łykać zakupione suplementy. Nie można również zapomnieć o zbilansowanej diecie. Wiosna jest to moment, gdy na przydomowych rynkach pojawiają się nowalijki, pierwsze owoce i warzywa nie sprowadzane, praktycznie prosto z ogrodów gospodarzy. Warto z tego skorzystać i jeść jak najwięcej zawierających witaminy zielonych warzyw i owoców. Zastąpienie jednego kanapkowego posiłku dziennie sałatką z cukinii, pomidora, ogórka zielonego i rzodkiewki nie tylko korzystnie odbije się na zdrowiu, ale wyzwoli również więcej energii. Początek wiosny, to również zmiana garderoby, zatem każda kobieta chce wyglądać ładnie zarówno dla siebie, jak i swojego mężczyzny.

    W dbałości o sylwetkę na pewno pomoże jej zmniejszenie ilości zjadanych słodyczy i napojów gazowanych. Warto je zastąpić odpowiednio owocami i zdrową wodą mineralną, której najlepiej pić co najmniej 1, 5 litra dziennie. Kilka prostych zasad, zmiana nawyków żywieniowych i spożywanie większej ilości witamin sprawi, że wiosną, nikt nie poczuje przesilenia, ale ciepło promieni słonecznych, wszechobecną zieleń i chęć aktywnego spędzania czasu.

Do czego prowadzi rozwój medycyny

Zasadniczo mało kto zastanawia się nad tym, jakie skutki niesie za sobą tak gwałtowny rozwój medycyny w XXI wieku. Oczywiście każdy z nas docenia jej pozytywne efekty: zwiększenie ilości i metod leczenia, odkrycie nowych środków medycznych, możliwość wyleczenia chorób, które do tej pory uznawano za nieuleczalne, zapewnienie lepszej opieki medycznej chorym. Kiedy jednak przychodzi do wymienienia efektów negatywnych, albo nie mamy pojęcia, że jakiekolwiek są, albo usilnie staramy się je zignorować. Bo w końcu rozwój medycyny bardziej nam służy niż szkodzi, dlaczego więc od razu wywlekać na wierzch wszelkie „brudy”?

W tym stwierdzeniu jest pewna zasadność: faktycznie liczba skutków negatywnych jest znacznie mniejsza od pozytywnych. Nie usprawiedliwia to jednak faktu całkowitego ignorowania tych pierwszych, zwłaszcza że wśród nich znajdują się bardzo szkodliwe działania: prowadzenie badań na żywych istotach czy korzystanie z niebezpiecznego promieniowania i radioaktywnych związków chemicznych. Takie działania są nieetyczne nie tylko ze względu na zwykłą ludzką wrażliwość, ale również z racji faktu, że być może w przyszłości popularnymi królikami doświadczalnymi przestaną być zwierzęta, a zaczną nimi być ludzie. Już teraz różnorodne laboratoria medyczne i farmakologiczne szukają luk prawnych, które pozwoliłyby im legalnie prowadzić swoje badania i eksperymenty właśnie na ludziach (oczywiście za ich zgodą i przyzwoleniem).

Z tego też powodu największe laboratoria swoje siedziby mają w krajach, w których prawa człowieka są ignorowane i nieprzestrzegane i gdzie takie badania (chociaż nadal na małą skalę) są już niestety prowadzone. Rozwój medycyny, choć sam w sobie jest celem szlachetnym i pożądanym, ratującym ludzkie życie, nie wygląda z bliska już tak dobrze jak na pierwszy rzut oka. Szukanie nowych medycznych rozwiązań „za wszelką cenę” nie prowadzi bowiem do niczego dobrego: wręcz przeciwnie, bo jest powodem medycznego wyścigu szczurów, w którym może ucierpieć całe społeczeństwo.

Dietetyczna cola, kawa, sałatka…

Współcześnie w praktycznie każdej restauracji można znaleźć potrawy dietetyczne: złożone z dietetycznych produktów niezawierających tłuszczy i węglowodanów, ale jednocześnie wyjątkowo odżywczych i pożywnych. Potrawy takie spotyka się również w barach, budkach na dworcach oraz w… fast-foodach, gdzie jednak z dietetycznością nie mają one za wiele wspólnego, prócz samej nazwy. Niestety również wspomniane potrawy w restauracjach okazują się całkowicie niedietetyczne, ale nie ze względu na użyte składniki, lecz z racji faktu ich złego przygotowania. Jaki sens ma bowiem nazywanie dietetycznym kawałka kurczaka – mimo że to faktycznie chude i zdrowe mięso – jeśli został on przyrządzony w oleju, obtoczony bułką, jajkiem i usmażony?
Dietetyczność wielu potraw zatracana jest właśnie przez nieodpowiednie przygotowanie i błędny sposób ich gotowania.

Potrawy takie powinny być albo duszone, albo gotowane albo grillowane, ponieważ ważne jest, aby nie miały styczności ze szkodliwym olejem. Dlatego ich smażenie czy obsmażanie całkowicie i absolutnie nie wchodzi w grę. Podobnie jest z praktycznie wszystkimi potrawami nazywanymi dietetycznymi, które podawane są w zwyczajnych restauracjach, gdzie kucharze zazwyczaj nie maja pojęcia o samej idei dietetyczności. Dietetyczna kawa z odtłuszczonym mlekiem, dietetyczna cola bez cukru czy dietetyczne sałatki bez majonezu to zazwyczaj tylko chwyty reklamowe i marketingowe, które mają przyciągnąć klienta i zachęcić go do kupna. Odtłuszczone mleko w kawie zastępowane jest chemicznym, sztucznym mlekiem; brak cukru w coli oznacza, że użyto jeszcze bardziej szkodliwego słodzika; sałatka bez majonezu zaś z pewnością będzie zawierała tłusty jogurt, co wcale nie jest takim dobrym rozwiązaniem. Wszystko ma niestety swoje zamienniki, przez co cała potrawa czy cały napój przestają być dietetyczne. W rezultacie okazuje się, że aby zjeść zdrowo i dietetycznie, trzeba po prostu gotować samemu, ponieważ tylko wtedy wie się, jakich składników faktycznie się użyło i na ile są to składniki dietetyczne.

Jak zostać lekarzem?

Droga osoby pragnącej zostać lekarzem do osiągnięcia swojego celu, a więc rozpoczęcia pracy jako wykwalifikowany lekarz, jest niezwykle długa, zagmatwana i trudna. Dość powiedzieć, że sam etap kształcenia powinien zacząć się już w… gimnazjum, poprzez odpowiednie przygotowanie chemiczne i biologiczne. Kwestia późniejszej nauki w liceum, gdzie wielką rolę należy znów przyłożyć do nauki chemii oraz biologii (a także fizyki i matematyki, co dla wielu licealistów jest kompletnie niezrozumiałe), również nie pozostawia żadnych wątpliwości. To bardzo ważne, aby na studia iść z miarę szeroką wiedzą w tym zakresie, ponieważ studia medyczne są w Polsce najbardziej wymagającym kierunkiem.
Praktycznie pierwszy rok medycyny to przesiew studentów, którzy zwyczajnie nie wytrzymują szalonego tempa nauki i którzy nie nadążają z przyswajaniem nowej wiedzy oraz utrwalaniem dotychczasowych wiadomości. Sama medycyna to kierunek, w którym bardzo wiele informacji trzeba zwyczajnie „wykuć” na pamięć i gdzie nie ma żadnej mowy o popularnym gdybaniu, tak często stosowanym na studiach typowo humanistycznych. Drugi rok to również ogromny przesiew wśród studentów, zwłaszcza że wiele uczelni już na tym etapie wymaga od nich posiadania pewnego doświadczenia. A to oznacza, że w okresie wakacji albo nawet w czasie samych studiów muszą oni odbyć kilkunastodniowe praktyki w szpitalu lub w innej placówce medycznej. Nie oznacza to jednak, że wystarczy „odbębnić” te dni, chodząc bez celu po oddziale i podglądając pracę doświadczonych lekarzy oraz pielęgniarek. Student na praktykach od razu zostaje rzucony na głęboką wodę – wykonuje drobne zabiegi, podaje leki, zakłada wenflony, a niekiedy również oddelegowywany jest do typowo pielęgniarskich prac. Dopiero na kolejnych latach studiów tempo nauki nieco spada, a student ma więcej czasu na praktyczne zastosowanie swoich umiejętności: już nie jako praktykant na studiach, ale jako lekarz na dwuletnim etapie przygotowawczym, po którym zdaje wewnętrzny egzamin lekarski i zostaje dopuszczony do zawodu.

Dlaczego ciągle nie szanujemy zdrowia?

Rozpięte kołnierze pod szyją, brak szalików i golfów, zbyt cienkie ubranie na deszczowe i chłodne dni, doprowadzanie do wyziębienia czy przegrzania organizmów, gwałtowne picie lodowanych napojów – te rzeczy, choć wydają się banalne i nieznaczące, są jedną z głównych przyczyn naszych chorób. Współczesny organizm człowieka jest znacznie mniej odporny na zwyczajne choroby – przeziębienia, grypy, kaszle i katary – niż jeszcze dwieście lat temu. Nic więc dziwnego, że przyczyną wielu dolegliwości z tym związanych jest właśnie nasze niedbalstwo związane ze złym ubieraniem się, czy łapczywość dotycząca zbyt szybkiego picia zimnych napojów.
Chociaż nie ma jeszcze żadnych badań, które by to jednoznacznie potwierdzały, większość lekarzy zgodnie twierdzi, że najczęściej winnymi naszych zachorowań jesteśmy my sami. Brak poszanowania naszego zdrowia i ciągłe ignorowanie potrzeb oraz wymagań naszego organizmu sprawia, że chorujemy częściej, dłużej i niestety poważniej. Dziesiątki kampanii społecznych mających na celu eliminację nałogów alkoholowych, narkotykowych i nikotynowych niewiele dają: ludzie uzależniają się jeszcze częściej i to w coraz niższym wieku. W rezultacie już nastolatkowie okazują się nieuleczalnymi alkoholikami i narkomanami, a płuca wielu młodych ludzi na studiach czy tuż po nich przypominają zniszczone płuca starego człowieka. Taka niefrasobliwość w traktowaniu swojego zdrowia bardzo szybko przyniesie jednak skutki i to oczywiście jak najbardziej negatywne.

Uzależnienia i nałogi to tylko wierzchołek góry lodowej, za którą kryją się różne zdrowotne patologie, na czele z rakiem, cukrzycą, chorobami trzustki i płuc, dolegliwościami układu krążenia i moczowego (problemy z nerkami) czy nawet AIDS. Liczne przykłady poważnych skutków traktowania zdrowia jako czegoś drugiej kategorii i brak poszanowania go oraz dbałości o niego niestety nie przekonują Polaków do tego, aby sami zaczęli się o swoje zdrowie troszczyć. To zaś skutkuje coraz większą liczbą zachorowań nie tylko na zwykłe przeziębienia, ale właśnie na poważne i nieuleczalne choroby.

Dieta ryżowa to nie tylko ryż!

Jedna z najbardziej popularnych na świecie, wyjątkowo skuteczna i efektywna oraz pretendująca do miana uniwersalnej i cudownej – dieta ryżowa znana jest każdemu, kto szukał skutecznego i trwałego sposobu na odchudzanie się. Mimo jednak posiadania przez nią wysokiego współczynnika efektywności, na dietę cud decyduje się stosunkowo mało osób. Powodem jest jest „nieatrakcyjność” smakowa, wykreowana przez opinię publiczną i całkowicie mijająca się z prawdą. Panuje bowiem przekonanie, że dieta ryżowa to dieta oparta na samym ryżu, który je się na śniadanie, na obiad i na kolację, tyle tylko że pod kilkoma różnymi postaciami. Faktycznie – w diecie tej ryż odgrywa niebagatelne znaczenie i rzeczywiście jest podstawą jadłospisu. Ale obok niego w diecie znaleźć można również liczne owoce, warzywa i nabiały a także niektóre rodzaje mięsa.
Dieta ryżowa bazuje na przekonaniu, że warto dostarczać organizmowi wyłącznie węglowodany jednej grupy – właśnie ryżowej, a nie przykładowo ziemniaczanej, w której znaleźć można bardzo dużo skrobi. Dodatkowo ryż jest takim rodzajem jedzenia, które bardzo szybko zapycha i daje błyskawiczne uczucie sytości, przez co odchudzająca się osoba faktycznie zaczyna mniej zjadać. Nie bez znaczenia jest również stosunkowo długi okres trawienia ryżu w organizmie, dzięki czemu energia z takiego pokarmu wystarcza na szybciej, a organizm nie domaga się dodatkowych porcji jedzenia, aby uzupełnić swoje niedobory. Ponieważ zaś – jak wspomniano wyżej – dieta ryżowa nie składa się z samego ryżu, można są w miarę swobodnie uzupełniać o inne składniki pokarmowe, które jednak nie powinny być zbyt tłuste. Opadają więc tłuste mięsa, boczki, balerony czy golonki; zrezygnować trzeba też z warzyw i produktów żywnościowych takich jak fasole, groszki, kalafiory czy kapusty (w tym bigosy) – przynajmniej na jakiś czas konieczne jest ich wyeliminowanie z naszego codziennego jadłospisu. Również zwykłe zupy i rosoły warto zacząć gotować na chudym mięsie – będą miały wtedy zupełnie inny smak, ale staną się jednocześnie znacznie zdrowsze i pożywniejsze.